|
|
historia , wzorzec rasy i nie tylko...
wzorzec
Wzorzec bulteriera napisano dla ludzi inteligentnych.
Dr Dieter Fleig
Wzorzec FCI Nr 11g
Kraj pochodzenia: Wielka Brytania.
Data publikacji obowiązującego wzorca: 24.06.1987.
Użytkowanie: terier.
Klasyfikacja FCI: grupa 3- teriery, sekcja 2- teriery typu
"bull".
Próby pracy nie są wymagane.
WYGLĄD OGÓLNY:
Mocno zbudowany i umięśniony, proporcjonalny i ruchliwy. Sprawia
wrażenie żywiołowego, rezolutnego i inteligentnego. Jego unikalną
cechę stanowi opadająca linia kufy (downface) i jajowaty kształt
głowy. Niezależnie od wzrostu, psy powinny mieć wygląd samczy, a
suki suczy.
ZACHOWANIE/CHARAKTER:
Bulterier jest nazywany gladiatorem psiego rodu. Pełen ognia i
odwagi charakteryzuje się zrównoważonym usposobieniem i potrafi
być zdyscyplinowany. Choć jest psem upartym, ma wyjątkowo dobre
nastawienie do ludzi.
GŁOWA:
Długa, mocna i masywna po koniuszek kufy, ale nie toporna.
Oglądana sprzodu jest jajowata i doskonale wypełniona, bez
wklęśnięć i załamań. Profil łagodnie zagina się ku dołowi od
szczytu czaszki po truflę nosa. Mózgoczaszka między uszami jest
prawie płaska.
TRZEWIOCZASZKA:
Trufla nosowa czarna, jej koniuszek opada do dołu. Nozdrza są
dobrze rozwinięte. Wargi o gładkich liniach, ściśle przylegające.
UZĘBIENIE:
Żuchwa mocna i głęboka. Zęby zdrowe, czyste, mocne, dobrej
wielkości, regularnie rozstawione. Regularny i kompletny zgryz
nożtcowy, co znaczy, że siekacze szczęki przykrywają ściśle
siekacze żuchwy i są ustawione pionowo. Oczy wąskie, ustawione
skośnie, trójkątne, głęboko osadzone w oczodołach, czarne lub tak
ciemnobrązowe, że wydają się prawie czarne, spojrzenie
przeszywające. Odległość od trufli nosowj do oka powinna być
wyrażnie większa od odległości od oka do
guza potylicznego. Oczy niebieskie lub częściowo niebieskie są
niepożądane. Uszy małe, cienkie i blisko siebie osadzone, noszone
pionowo.
SZYJA:
Mocno umięśniona, długa, oglądana z profilu łukowato wygięta,
zwęża się od łopatek ku głowie, nie może być lużnego podgardła.
TUŁÓW:
Powinien być ładnie zaokrąglony, z widocznym wysklepieniem żeber i
znaczną głębokością klatki piersiowej, mierzoną od kłębu do
mostka. Mostek jest bliżej ziemi niż brzuch. Grzbiet jest krótki i
mocny. Lnia grzbietu za kłębem jest prosta. Lędźwie lekko
wysklepione. Szerokie i muskularne. Klatka piersiowa widziana od
przodu powinna być szeroka (szeroki front). Linia dolna od mostka
ku słabiźnie jest zgrabnie wygięta ku górze.
OGON:
Krótki, nisko osadzony, noszony poziomo. Gruby u nasady, zwęża się
stopniowo ku koniuszkowi.
KOŃCZYNY:
Kończyny przednie o silnych, okrągłych (w przekroju poziomym)
okściach, dających psu mocne oparcie. Ustawione są całkowicie
równolegle. U dorosłego psa długość kończyn przednich od ziemi do
łokcia, powinna być mniej więcej taka sama jak głębokość klatki
piersiowej. Lopatki mocne i muskularne, ale nie przeładowane.
Powinny być szerokie, płaskie i dobrze przylegające do klatki
piersiowej. Od dołu ku górze zgrabnie pochylają się ku tyłowi i
tworzą z ramienim prawie prosty kąt. Kończyny tylne widziane od
tyłu są równoległe. Uda muskularne. Stawy kolanowe dobrze kątowane.
Podudzia mocne. Stawy skokowe dobrze kątowane. Śródstopia krótkie,
o kości mocnej aż po łapy. Łapy zwarte, w obrysie okrągłe, o
dobrze wysklepionych palcach.
RUCH:
Ma być widoczne, że pies jest dobrze związany, bowiem pokrywa
teren krokiem regularnym i swobodnym, charakterystyczny jest
długi, dynamiczny wykrok. W kłusie kończyny przednie i tylne
pracują równoległe, gdy ruch jest szybszy mogą zbliżyać się do
siebie. Kończyny przednie mają dobry wykrok, a tylne przy
regularnym ruchu bioder i sprężystości stawów kolanowych i
skokowych dają dobry napęd.
SKÓRA:
Ściśle przylega do ciała.
OKRYWA
WŁOSOWA:
Włos krótki, przylegający, jednolitej struktury, lśniący, twardy w
dotyku. Zimą pies może mieć miękki podszerstek. Umaszczenie: u
białych czysto białe. Pigmętacja skóry i łaty na głowie nie
stanowią wady. U psów kolorowych kolor powinien dominować nad
bielą. Przy psach równej klasy, psa pręgowanego powinno oceniać
się wyżej. Dopuszcza się pręgowanie czarne, płowe i rude, a także
trójkolorowość. Umaszczenie białe nakrapiane lub z przesianiem
jest wadliwe. Błękitne i czekoladowe jest wysoce niepożądane.
WZROST I WAGA:
Nie ma ograniczeń w tych punktach. Pies jednak musi sprawiać
wrażenie, że przy swoim wzroście ma maksymalną masę ciała,
odpowiadająca typowi i płci.
WADY:
Wszelkie odstępstwa od powyższego wzorca powinny być traktowane
jako wady i oceniane w zależności od stopnia odstępstwa.
UWAGA:
Samce muszą mieć dwa normalnie wykształcone jądra umieszczone w
mosznie.
(zaczerpnięte z BULTERIER Wojciecha Korneckiego)
zdrowie
Gdyby
bulteriery miały być chorobliwe, to nikt nie bawił by się w ich
hodowlę. Te psy miały walczyć i zwyciężać, a nie chorować.
Jack Mildenhall, Bully for me
Bulteriery są psami od dziesiątków pokoleń hodowanych pod kątem
jak największej sprawności fizycznej, zdrowia i dobrej kondycji- i
takie w zasadzie są. Najlepszym dowodem jest ich długowieczność. Z
badań europejskich firm ubezpieczeniowych wynika, że średnia
długość życia bulteriera to 13,6 roku (przy statystycznej 12 lat
dla wszystkich psów rasowych), przy czym są osobniki dożywające
17-18 lat, a w RPA zanotowano nawet psa, który zginął (w wypadku
samochodowym!) w kilka miesięcy po ukończeniu 21 lat!!
Bulteriery, jak wszystkie psy, nie tylko rasowe, obarczone są
licznymi, dziedzicznymi defektami i niedoskonałościami, takimi
chociaż, jak błękitne oczy, wysoko osadzony i noszony ogon,
płaskie rozczapierzone palce czy szeroko rozstawione i zaokrąglone
na końcach "uszy nietoperza", a z każdą z tych wad można żyć długo
i szczęśliwie, bez najmniejszego uszczerbku na zdrowiu. Gorzej
jest już z (równie dziedzicznymi) nawykowym zwichnięciem rzepki
kolanowej, zwichnięciem soczewki, głuchotą, problemami serca czy
zaburzeniami skórnymi. Hodowcy bulterierów od lat walczą z
obciążeniami genetycznymi i to co najwyżej zmiennym szczęściem.
Powołany w 1987 r. (ale aktywny dopiero od 1994 r.) przez Bull
Terrier Club of American tzw. Blue Ribbon Committee, zajmujący się
badaniem i wykluczaniem z hodowli wszelkich zwierząt niosących
zagrożenie genetyczne przyznał, że dopiero w 2002 r. zauważono
pierwsze efekty jego działalności. Liczba zwierząt dotkniętych
niedorozwojem rzepek kolanowych zmniejszyła się o 46%. Po ośmiu
latach- czyli czterech pokoleniach- pracy! Wszystko to nie oznacza
bynajmniej, że bulteriery są rasą bardziej podatną na choroby niż
inne psy. Prawdopodobnie, jak twierdzi była przewodnicząca
amerykańskiego Klubu Bulteriera, rasa ta jest lepiej przebadana
niż inne i stąd może powstać wrażenie jakiejś jej specjalnej
chorowitości. Tymczasem bulteriery są rasą raczej ponad przeciętną
zdrową i przysparzają swoim właścicielom znacznie mniej kłopotów
zdrowotnych niż choćby wszystkie psy długowłose. Alergie
(zwłaszcza u psów białych) są statystycznie rzecz biorąc dużo
rzadsze u bulterierów niż u dobermanów czy bokserów (dane z USA),
a choroby nerek bardziej trapią nowofunlandy, boksery lub
labladory. Bulteriery praktycznie nie wiedzą co to dysplazja stwów
biodrowych, a choroby nowotworowe zdarzają się im wyjątkowo
rzadko, z reguły nie dotykają ich także choroby zębów i przyzębia.
Część problemów zdrowotnych zdarza się jednak wśród nich częściej
niż w innych rasach lub przynajmniej tak głosi potoczna opinia.
GŁUCHOTA
W latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku w USA, a dziesięć lat
później w Europie, uznano, że problem wrodzonej głuchoty białych
bulterierów został opanowany, a może nawet zlikwidowany. Uznano,
że choroba ta, będąca prawdopodobnie spuścizną dalmatyńczyka,
dziedziczy się dość prosto (choć wedle Willisa odpowiedzielne są
za nią dwa różne geny) i da się ją opanować przez eliminację z
hodowli zwierząt z określonych linii hodowlanych białych psów.
Tymczasem w 1992 r. okazało się, że radość była przedwczesna- od
lat badano skrupulatnie psy białe, zaniedbując psy kolorowe, gdzie
wrodzona głuchota była całkowitą rzadkością. Gdy jednak
skontrolowano także kolorowe psy w wieku powyżej 4 lat, wynik był
absolutnym zaskoczeniem- ponad jedna czwarta badanych psów
prawdopodobnie miała w większym lub mniejszym stopniu upośledzony
słuch! Chodziło tu o psy, które słyszą tylko na jedno ucho, a i to
w różnym stopniu. Sprawa stała się głośna, gdy okazało się, że
pomimo wszelkich testów przeprowadzonych w szczenięctwie (
sprawdzających czy pies reaguje na dźwięki lub czy reaguje na
imię), bezwzględnie eliminujących z hodowli wszelkie psy
podejrzewane o głuchotę, jeden z wybitnych psów, prawie 3- letni
zwycięzca dorocznych wystaw specjalistycznych nie słyszy na jedno
ucho, a na drugie jest prawie głuchy...
Naukowcy z Veterinary School of Louisiana na zlecenie klubu
przeprowadzili szereg badań słuchu czołowych psów (tzw.BAER -
Brainstem Auditory Response Test, przeprowadzany oddzielnie dle
każdego ucha) i okazała się rzecz dotychczs niesłychana- jedno-lub
nawet obustronną głuchotą dotkniętych jest równie dużo psów
kolorowych, co białych! Okazało się, że niektóre psy kolorowe
bywają dotknięte jednostronną głuchotą nawet gdy ich rodzice
słyszeli bez zarzutu. Drogą eliminacji i studiów nad rodowodami
określono, że zdarzało się tak przede wszystkim u szczeniąt po
białych psach lub po kolorowych psach mających białych ojców. Tak
więc nie dość, że obciążenie to przenosiłołoby się głównie przez
białe zwierzęta, to jeszcze w jakimś stopniu byłoby spezężone z
płcią! Nie mamy jeszcze ostatecznych wyników badań prowadzonych w
USA na szeroką skalę w ramach tzw. programu Patsy Ann, ale wiadomo
już, że użycie w hodowli psów kolorowych po jednym z białych
rodziców wiąże się z ryzykiem dużo większym niż szacowano do tej
pory.
Program analizy rodowodów i badań nazwano programem Patsy Ann od
imienia białej bulterierki, żyjącej w latach 1929-1942 w Juneau na
Alasce. Ta biała suka pozostawiona przez jakiegoś rybaka
kilkanaście lat czekała w porcie na powrót swego pana. Jej
wierność i nieustanne poszukiwania, niechęć do znalezienia nowego
domu tym bardziej wzruszały rybaków z Juneau, że Patsy Ann była
głucha... Dziś brązowy pomnik wiernej Patsy Ann wita wszystkie
statki i kutry zawijające do tego alaskańskiego portu, ale jej
imię zasłynęło bardziej dzięki programowi badania słuchu u
bulterierów. Z dotychczasowych badań wynika, że wedle wszelkich
danych bulteriery mogą cierpieć nie tylko na wrodzoną i obecną od
urodzenia psa głuchotę białych psów, zasadniczo opanowaną w ciągu
ostatniego ćwierczwiecza, ale i na objawiające się w późniejszym
wieku dziedziczne upośledzenie słuchu, narastające wraz z wiekiem
lub kompletnym zaniku funkcji jednego ucha. Sposób dziedziczenia
się tej przypadłości nie jest jeszcze w pełni zbadany, ale to, że
skłonność do niej jest dziedziczna nie ulega dla autorów programu
Patsy Ann najmniejszej wątpliwości.
"HOT SPOTS"
Wiele bulterierów, niezależnie od umaszczenia, wykazuje wrażliwość
na ukąszenia pcheł. Zaledwie jedna pchła może być przyczyną
licznych, czasem nawet podchodzących ropą, krost i wybroczyn
zwanych "hot spots". Krosty te muszą być bardzo bolesne lub
przynajmniej bardzo swędzące, skoro pies potrafi rozdrapać je do
głębokich, trudno gojących się ran. Pomaga tu nieco podawanie
wapnia (podobnie jak przy większości uczuleń), chłodzenie miejsc
objętych zmianami skórnymi (zimne kompresy) i maści przeciwzapalne
(kortyzonowe). Wrażliwość ta właściwa jest praktycznie tylko
bulterierom i uskarża się na nią prawie co dziesiąty pies tej
rasy, choć zdarza się pojedyńczym egzemplarzom wszystkich ras
krótkowłosych.
Problemy skórne częściej dotyczą bulterierów białych, podobnie jak
zdarza się to u ludzi o białej karnacji i rudych włosach. Psy te
są także jedną z niewielu ras, które miewają uczulenie na
promienie słoneczne- na szczęśnie przypadłość ta jest niebywale
rzadka, a ze wzglądu na niewysoki poziom nasłonecznienia w
środkowej Europie raczej nie dosięgnie naszych psów. Spotykana i
opisywana jest przede wszystkim u psów w południowych Stanach
Zjednoczonych i w Indiach.
Dość często natomiast u psów w naszych szerokościach
geograficznych pojawia się tzw. egzema międzypalcowa. Jednym z
objawów jest natarczywe i nieustanne wylizywanie łap przez psa, co
prowadzi nie tylko do łatwiejszego zakażenia miejsc dotkniętych
chorobą, ale prowadzi do charakterystycznego przebarwienia łap,
tępionych bezlitośnie na europejskich wystawach psów. Choroba ta,
o nie do końca ustalonych przez weterynarię przyczynach i
prawdopodobnie wywoływana przez kilka równoległych czynników, jest
dość trudna w leczeniu i wedle najnowszych informacji niemieckiego
Klubu Bulteriera najskuteczniej likwiduje ją terapia
homeopatyczna.
ZWICHNIĘCIE
RZEPEK KOLANOWYCH
(PATELLA LUXATION)
Rzepka kolanowa to niewielka kostka, chroniąca przednią część
stawu kolanowego i poruszającą się w zagłębieniu kości udowej.
Zwichnięcie rzepki to- najprościej rzecz ujmując- stan, w którym
rzepka kolanowa jest niedorozwinięta, zbyt mała lub nie wchodząca
we właściwe miejsce i nie blokująca stawu kolanowego. Przyczyną,
oprócz wrodzonego niedorozwoju kości, słabych więzadeł i
rozluźnienia ścięgien, może być także uraz mechaniczny, ale u psów
zdarza się to stosunkowo rzadko. Stopień schorzenia bywa
zróżnicowany- od niewielkiego niedorozwoju, być może nawet
niedostrzegalna dla obserwatora, po stan ciężki, właściwie
uniemożliwiający psu poruszanie się, gdyż przemieszczenie rzepki
utrudnia rozprostowanie kolana i wywołuje silny ból.
Badanie rentgenowskie wykonane po ukończeniu przez psa dwóch lat
pozwala wykryć najmniejsze ślady niedorozwoju rzepek i zagłębienia
kości, w której rzepka się porusza, nawet te niezauważalne przy
badaniu palpacyjnym. W wielu krajach i w licznych klubach istnieje
obowiązek badania zwierząt hodowlanych pod kątem prawidłowego
rozwoju rzepek kolanowych i zwierzęta budzące najmniejsze
wątpliwości są usuwane z hodowli (tak jest np. w USA i w ciągu 8
lat zmniejszyła się liczba zwierząt dotkniętych tym schorzeniem o
prawie 50%). W Polsce nie ma dotychczas obowiązku prześwietlania
stawów kolanowych w kierunku zwichnięcia rzepek.
DYSPLAZJA
STAWÓW BIODROWYCH
Dysplazja biodrowa- w zależności od źródeł- dotyczy od 3% do ok.
9% całej populacji bulterierów, tj. dużo mniej niż średnia dla
wszystkich ras (18%), a u ras ciężkich bodaj najmniejsza w ogóle
(na podstawie badań amerykańskich przeprowadzonych w latach
1974-89 u niektórych ras procent zwierząt dysplastycznych wynosił:
u bernardynów 47,4%, bullmastiffów- 31,1%, berneńskich psów
pasterskich- 28%, staffordshire terierów- 31,5%, rottweilera- 24%,
zaś u mastiffa angielskiego- 22,6%. U bulterierów według tych
samych badań- 6,3%, a u bulterierów miniaturowych- poniżej 5%!).
Badania przeprowadzone w niemczech na początku let
dziewiędziesiątych ubiegłego wieku przez tamtejszy klub bulteriera
(VDH/FCI) wykazały podobne dane- na prześwietlonych 748
bulterierów zmiany dysplastyczne wykazały 23 psy czyli około 3%
populacji. Przyjąć zatem można, że schorzenie to u bulterierów
prawie nie występuje...
CHOROBY NEREK
Niestety, bulteriery obciążone są genetyczną skłonnością do chorób
nerek, przy czym niektóre linie hodowlane od lat są doświadczane
tragicznymi schorzeniami, które potrwfią nie ujawniać się u dwóch
czy trzech pokoleń, by znów uderzyć z nową siłą... Szczególnym
problemem chorób układu moczowego jest to, że nawet przez dłuższy
czas rozwijający się stan zapalny nie objawia się bólem (lub nie
takim bólem, który będzie manifestował odporny bulterier), toteż
pies trafia do lekarza dopiero wtedy, gdy na wszelką pomoc jest
już za późno. Regularne kontrolowanie nerek (np. przez kierunkowe
badanie moczu) pozwala zdiagnozować schorzenie wcześniej i
przedłużyć psu życie, skoro na całkowite leczenie nie ma
nadziei... Dotykające rasę choroby nerek to najczęściej ich
niedorozwój (a właściwie kłębuszków nerwowych), nie dość, że
uwarunkowany genetycznie, to jeszcze objawiający się w stosunkowo
młodym wieku (3-7 dni!). Choroba ta jest absolutnie nieuleczalna,
lecz właściwa dieta i pielęgnacja może zapewnić psu kilka lat
mniej lub bardziej sprawnego życia.
Drugą, ponad wszelką wątpliwość uwarunkowaną genetycznie chorobą
nerek, dotykającą bulteriery jest nefropatia rodzinna. Jej objawy
występują stosunkowo późno ( od drugiego czy trzeciego roku życia
po siódmy rok życia!), kiedy psy już zdążyły wejść do hodowli i
przekazać odpowiedzialne za schorzenia geny swoiemu potomstwu...
Psy nią dotknięte powinny być zdecydowanie eliminowane z hodowli,
toteż nie należy czekać na wystąpienie pierwszych objawów choroby,
a psy badać przed dopuszczeniem ich do hodowli. Nie znaczy to w
żadnym przypadku, że nie trzeba badać psów, które z rozmaitych
przyczyn nie będą używane w hodowli- wprost przeciwnie, przy lada
podejrzeniu o dysfunkcję nerek (pierwszym objawem jest z reguły
zwiększone pragnienie i zwiększone wydalanie moczu) należy czym
prędzej udać się do weterynarza: wczesne wykrycie choroby może
znacząco przedłużyć życie naszemu psu. Od kilku lat rozpoznawana
jest także trzecia, uwarunkowana genetycznie, choroba nerek
bulterierów, zwana policystycznym niedorozwojem nerek, o tyle
trudna w diagnozowaniu, że nie objawiająca się zmianami w moczu
jak nefropatia, lecz wymagająca badania ultrasonograficznego.
Ponieważ choroba ta jest uwarunkowana jednym genem dominującym,
przeto istnieje duża szansa na usunięcie jej z populacji zwierząt
rasowych w ciągu dość krótkiego czasu.
Chorób uwarunkowanych genetycznie u bulterierów występuje jeszcze
wiele, podobnie jek u licznych, innych ras psów. W tej rasie
zdarza się choćby tragiczny acrodermatitis, schorzenie polegające
na zaburzeniach w przyswajaniu cynku, prowadzące do śmierci
szczeniąt w ciągu kilku dni po urodzeniu. Sztucznie można
przedłużyć ich życie, karmiąc je, ale jest to działanie bezcelowe,
gdyż zwierzęta te zazwyczaj pozbawione są chęci życia, nie rosną,
mają nietypowe umaszczenie i włos, a pozbawione ciągłej opieki
człowieka, umierają w ciągu kilkudziesięciu godzin.
Wyliczanie całej listy chorób uwarunkowanych genetycznie może
robić wrażenie, że bulteriery są prześladowane przez los i chorują
na wszystkie dolegliwości znane medycynie weterynaryjnej. Jest
dokładnie odwrotnie- są to psy bardzo zdrowe i odporne.
Oczywiście, należy przestrzegać pewnych zasad postępowania z psem
i nie pozwalać bulterierowi na sypianie w zimnym przeciągu, bo
akceptując to niejako godzimy się na psie kłopoty najpierw z
płucami, a potem nerkami, ale zasady te w jednakowym stopniu
dotyczą wszystkich psów krótkowłosych. Szukając porównań wśród
psów o podobnej budowie, włosie lub przeznaczeniu, znajdziemy że
zasadnicza większość z ras jest znacznie bardziej podatna na
choroby znane bulterierom, a na dotek każda z nich ma jeszcze
kilka "specjalności" chorobowych, bulterierom w ogóle nie znanym,
albo też występujących u buli w dużo mniejszym natężeniu niż u
porównywalnych ras.
Przypomnijmy sobie- bulterier wedle Hinksa miał być psem silnym i
odpornym, i jest właśnie taki.
(zaczerpnięte z BULTERIER Wojciecha Korneckiego)
BLTERIER NIE JEST W STANIE POGODZIĆ SIĘ Z GŁUPOTĄ, NAWET U SWEGO
WŁAŚCICIELA.
Dieter Fleig
Bulterier stawia swojemu właścicielowi wysokie wymagania. Biorąc
życie wesoło i odważnie, żąda by jego przewodnik był taki sam: z
poczuciem humoru, wysportowany, sprawny i by w żadnym razie nie
był fajtłapą. Wszyscy właściciele buli powtarzają z satyswakcją,
że psy te nie tolerują głupich właścicieli. I co gorsza- to
prawda.
Jeszcze nie tak dawno uważano, że bulterier to pies dla silnego
mężczyzny. W potomku psów bojowych widziano głównie krwiorzerczą
bestię, która tocząc przekrwionym okiem wokół wypatruje tylko
kolejnej ofiary. Nie bez winy byli niektórzy z pierwszych hodowców
bulterierów w Polsce, epatując otoczenie sprawnością bojową swoich
psów. (Jeden z nich chwalił się, że jego pies próbował go gryźć
nawet przy kryciu suki, a ślady po zębach pupila pokazywał niczym
jeden z wielu medali. Trudno było mu pojąć, że to co uważał za
zaletę swego psa było jego wadą, a agresja wobec właściciela u
bulterierów jest cechą chorą i spaczoną. Szczycił się tym, że nie
umiał wychować swego ulubieńca, nie rozumiejąc, że niewiele to
mówi o psie, a sporo o nim). Każdy pewny siebie człowiek poradzi
sobie z bulterierem bez najmniejszego problemu, jeśli tylko będzie
konsekwętny, cierpliwy i przede wszystkim poświęci swemu psu wiele
czasu.
Od najmniejszego szczeniaka trzeba łagodnie, ale stanowczo położyć
nacisk na bezwzględne egzekwowanie wykonywania poleceń i
posłuszeństwo. Szczeniak w wieku 8-10 tyg. za najlepszą zabawę, w
jaką godzinami bawił się ze swoim rodzeństwem traktuje pozorowaną
walkę. Jesli mu nie wyperswadujemy, że do takiej zabawy nie należy
zmuszać wszystkich napotkanych psów, to pół sukcesu mamy już
zapewnione. W kontaktach z innymi psami, do których powinniśmy
naszego pupila zachęcać, trzeba znaleźć tę cienką granicę, która
odróżnia przepychanki i zabawę od poważnej walki. Dochodzi do niej
często, gdy dorosły pies potraktuje zabawowy atak bulteriera joko
poważne zagrożenie i podejmie próbę obrony. Dla bula opór partnera
to doskonała podnieta, stąd zamiast przerwać atak raczej go
jeszcze pogłębi. W efekcie zaczepiony pies przechodzi do poważnej
obrony, używa zębów na serio i bulterier robi to samo, tylko o ile
inne psy walczą o życie lub prestiż, to bulterier po prostu się
bawi. A że zabawa ostra, to tylko weselej... Jeśli młody bulterier
(6-8 miesięczny) wda się w taką walkę i- najprawdopodobniej-
wygra, to nauczy się, że wiele konfliktów z psami można rozwązać
za pomocą zębów i pchany przez właściwy tej rasie instynkt
dominacji i odziedziczony po przodkach łatwość oraz umijętność
walki szybko zmieni się w bezwzględnego terminatora, kasującego
wszystkich, którzy ośmielą mu się przeciwstawić, a nigdy nie
wiadomo, co bul uzna za prowokację. Zwycięski bulterier jest tak
szczęśliwy, że będzie się swym zwycięstwem szczycił i nie pominie
żadnej okazji, by znów spróbować swych sił. A jeśli okazji nie
będzie- to postara się ją sprowokować.
Najważniejszy dla ukształtowania charakteru bulteriera jest okres
między trzecim a szóstym-siódmym miesiącem życia i jest to etap,
kiedy musimy poświęcić swojemu psu wyjątkowo dużo czasu- kilka
godzin dziennie.
Idealny właściciel nie może odkładać zabawy z młodym bulterierem
(a później i dorosłym) na później, bo jest zmęczony. Jeśli po
powrocie z pracy marzysz tylko o tym, by położyć się na godzinkę-
to w żadnym wypadku nie kupuj sobie bulteriera, bo będziecie sobą
nawzajem bardzo rozczarowani! Bulterier jest spadkobiercą buldoga,
ale także teriera- a to oznacza, że ma właściwą tej grupie psów
potrzebę działania, robienia czegoś. Nie jest, rzecz jasna, tak
stale pobudzony jak krótkowłosy foksterier czy tak nieopanowany
jak jagdterier, ale jego potrzeba aktywności jest dla wielu ludzi
nie do znisienia. Jeśli nie lubisz długotrwałych zabaw z
psem,jeśli po trzech lub czterech rzutach piłeczki boli cię ramię,
to w żadnym wypadku nie kupuj bulteriera.
Bulterier pozostawiony sam sobie, odizolowany od ludzi,
dziwaczeje, zamyka się w sobie, a w jego psychice zaczyna
dominować nieufność wobec całego świata, a więc także i
ludzi.Jeśli nie masz pewności, że twój pies nigdy nie będzie
musiał zostawać sam na długie godziny, to nie kupuj bulteriera.
Wśród właścicieli buli funkcjonują dwa poglądy- wedle pierwszego z
nich bulterier jest klasycznym "psem jednego pana", zawierającym
ze swym właścicielem pakt o męskiej przyjaźni i poważającym tylko
jego i nikogo innego. Druga szkoła mówi, wprost przeciwnie-
bulterier jest wspaniałym psem rodzinnym, doskonałym opiekunem
dzieci i serdecznym przyjacielem wszystkich domowników i ich
przyjaciół. W rzeczywistości pewno oba poglądy są słuszne:
bulterier na tyle kocha swego pana, że z prawdziwą przyjemnością
zaakceptuje wszystkich jego bliskich, których obdarzy sympatią i
opieką, choćby tylko po to, by sprawić przyjemność swemu ,
jedynemu panu. Oznacza to, że jeśli jesteś samotnikiem i
odludkiem, niezbyt lubiącym ludzi, to nie kupuj sobie bulteriera,
bo będzie jak ty zgorzkniały i niechętny światu. Psy tej rasy są
generalnie bardzo serdeczne wobec ludzi ( jak większość potomków
psów bojowych) i wychowanie ich wbrew ich naturze jest prawdziwym
nieszczęściem dla psa.
Miłośnik bulteriera często zafascynowany jest niezwykłą energią i
mocą emanującą ze zwierzęcia. Bulterier ma opinię niezawodnego
obrońcy, stąd- paradoksalnie- często trafia do rąk ludzi, którzy w
żadnym wypadku nie powinien interesować się tą rasą. Renoma
doskonałego psa obrońcy, "polisy ubezpieczeniowej od napaści"
sprawia, że o kupnie takiego psa myślą ludzie tchórzliwi, słabi
psychicznie, przestraszeni ludźmi i światem. W takich rękach
bulterier najczęściej będzie musiał przejąć opiekę nad
człoowiekiem, co oznacza przejęcie rządów w domu. Dorosłe psy,
które szukają nowych domów, to z reguły takie, głęboko
nieszczęśliwe zwierzęta. O ile pies rozumie( choć niechętnie,
jeśli jest zbyt dominacyjny) sytuację, w której to on jest
przewodnikiem stada, o tyle zupełnie nie pojmuje, dlaczego
podlegli mu członkowie stada usiłują cokolwiek mu nakazywać lub
wzbraniać. W trosce o swoją pozycję musi wymóc na człowieku
posłuszeństwo i stąd zdarzają się opowieści o bulach gryzących
właścicieli. Wielu właścicieli bulterierów nieświadomie rozszczówa
swe psy i rozwija w nich agresję- choćby przez to, że okazuje
nerwowość lub tchórzliwość. Pies zachowuje się agresywnie, gdy
widzi, że jego właściciel boi się innych psów. Czy przypadkiem nie
kupujesz bulteriera, by nigdy nie zagroził ci jakiś inny pies?
Jeśli tak, to możesz być pewny- twój bul zacznie od napadania na
psy, a w końcu, czysto wychowawczo, pogryzie i ciebie. Jeśli nie
jesteś pewny, że jesteś dość silny psychicznie, by pokonać
bullterriera siłą woli- to w żadnym wypadku nie kupuj sobie psa
tej rasy.
Wszystkie teriery mają opinię psów niezmiernie pamiętliwych-
bullterier nie jest tu wyjątkiem. Uczą się dość powoli, ale nie
dlatego, by nie były pojętne, ale dlatego, że są urodzonymi
uparciuchami. Człowiek marzący o bulterierze musi być pewny, że
bierny opór bula nie wywoła w nim białej furii, bo jeśli w
zdenerwowaniu wejdziemy w otwarty konflikt z bulem, to w zasadzie
możemy przestać marzyć o zrobieniu zeń czworonogiego przyjaciela.
W otwartej próbie sił możemy przegrać - i wtedy pies przejmie
rządy, albo wygrać, i jest duże prawdopodobieństwo, że pies będzie
chciał się na nas odegrać. Tom Horner, hodujący bullteriery przez
prawie 40 lat , pisze wprost: Życie z bullterierem to ciągła
walka, która powinniście wygrać, jeśli chcecie przeżyć w miarę
spokojnie czas, w którym będziecie mieli psa. Problem w tym, że
właściciel jako osobowość musi być silniejszy od psa. Wasza broń -
to opanowany powściągliwy charakter i cierpliwość- jego:
nieograniczony upór. Należy dołożyć wszystkich sił, by go pokonać.
Czy to oznacza, ze nigdy nie można być pewnym, kiedy bullterier
odwróci się, by zaatakować właściciela!? Nie, po stokroć nie!
Nieposłuszeństwo większości bullterierów polega na mniej lub
bardziej demonstracyjnym lekceważeniu ludzkich poleceń. Tom Horner
powiedział: Bullteriery są niezwykle uparte, co skłania je do
sprzeciwiania się nadmiernej dyscyplinie i podporządkowaniu się
człowiekowi, zarówno w młodości, jak i w ciągu całego życia.
Przywoływany bullterier nawet jeśli zechce podejść do właściciela,
to najczęściej robi to dlatego, że tak chce on sam, a nie
właściciel, co w najlepszym wypadku może wywołać w człowieku
wściekłość, a w nagorszym kosztować życie psa (może wpaść pod
samochód albo w inne tarapaty). Czy jesteś przygotowany na to, że
przez kilkanaście lat będziesz musiał znosić delikatne, ale
oczywiste i dla psa, i dla Ciebie objawy lekceważenia? Jeśli nie,
to nie kupuj bullteriera!
Czy lubisz szkolić psa i zależy ci na tym, by twój pies chodził
jak w zegarku, czujny na każde skinienie i bezwzględnie wykonujący
każde (nawet najgłupsze) polecenie tylko po to, by zdobyć punkt
czy dwa więcej na mistrzostwach wyszkolenia psów? Jeśli tak, to
poszukaj rasy mniej inteligentnej i mnej niezależnej. Bulterier
nigdy nie będzie psem niewolniczo posłusznym, bo jest osobowością,
która wykonuje twoje polecenia tylko dlatego, że chce je wykonać,
dla ciebie. Jeśli go znudzisz albo wykażesz mu bezsens
bezlitosnego piłowania "siad-waruj-zostań", to zapomnij o
mistrzostwach. Jeśli chcesz być mistrzem Polski w szkoleniu psów,
to kup sobie jakiegoś owczarka...
Czy masz coś przeciwko, aby twój pies wchodził do salonu, by
wylegiwał się na kanapach, by zostawiał wszędzie swoje krótkie,
ale bardzo widoczne włosy? Jeśli tak, to poszukaj sobie innej
rasy. Bulterier musi żyć wesół z człowiekiem, a to oznacza, że
żaden kąt w mieszkaniu nie powinien być przed nim zamknięty
nieodwołalnie. Bul chce być twoim przyjacielem, a przyjaciele nie
mają przed sobą tajemnic, prawda?
Bulteriery, jako psy dość pobudliwe, mają silny instynkt
rozrodczy, co oznacza, że psy- samce dość chętnie wybierają się na
samodzielne wycieczki, zwabione wonią cieczki jakiejś suczki. Suki
z kolei rzadko oddalają się od właściciela, zazwyczaj są bardziej
przywiązane do swojego człowieka,ale dwa razy w roku mają cieczkę,
a u bulterierów objawia się ona bardzo silnie, z dużym obrzękiem,
obfitym wypływem i silną wonią, co sprawia, że po każdym spacerze
jesteś odprowadzany przez grupę zalotników, a na smyczy prowadzimy
niechętną im maszynę do walki lub- wprost przeciwnie- bardzo
chętną do bliskiego spotkania z masą kilkudziesięciu kilogramów
mięśni. I w jednym, i w drugim przypadku trzeba mieć mocną smycz i
stalową siłę w rękach. Czy na pewno dasz sobie radę?
Czy jesteś opanowany i masz poczucie humoru? Co prawda na jego
brak nikt jeszcze nie uskarżał się, ale... Bulteriery uchodzą nie
bez kozery za psich clownów, uwielbiających żarty i dowcipy,
zabawy i wesołe przepychanki. Bulterier, jeśli nabroi, to spróbuje
przede wszystkim obrócić wszystko w żart. Żadna chyba rasa nie
potrafi wyczyniać takich błazeństw jak bulterier, jeśli będzie
tylko w dobrym humorze, bul jest w dobrym humorze prawie zawsze.
Czy potrafisz się śmiać, nie tylko z innych, ale i z siebie?
Bulterier jest rubasznym kumplem Robin Hooda, nieustraszonym w
walce, ale lubiącym żarty i sportową rywalizację. Czy potrafisz to
znieść? Jeśli będziesz mieszkał z bulterierem, to z pewnością nie
będziesz się nudził; pies już o to zadba. A że czasami będzie się
starał wyprowadzić cię z równowagi błazenadą czy oślim uporem? Nie
daj się! Bulterier ma wyjątkowo mocne zęby- kiedy zaczynają
pojawiać się zęby stałe, zazwyczaj ok. 6 miesiąca, szczeniak stale
chce coś żuć albo gryźć. Czy możesz tak zabezpieczyć dom, by nie
stracić żadnej cennej rzeczy,a zarazem nie narazić psa na
niebezpieczeństwo? Najpóźniej ok. roku psu przechodzi skłonność do
niszczenia otoczenia- ale czy potrafisz wytrwać ten rok w stoickim
spokoju? I jeszcze dwa ostatnie pytania: czy lubisz głaskać i
pieszczotliwie klepać swego psa? Bulteriery są psami ogromnie
łaknącymi częstego fizycznego kontaktu z człowiekiem, potrafią
godzinami dopraszać się o drapanie za uchem i żartobliwego
zaczepiania, poklepywania po bokach, z mocą, od której zachwiałby
się najpotężniejszy owczarek. Chorobliwie wprost łakną zwracania
na nie uwagi i miłych ciepłych słów. Czy nie jesteś zbyt
powściągliwy w okazywaniu uczuć?
Na koniec sprawa nieco wstydliwa, ale bardzo ważna: bulterier nie
jest psem, który spodoba się każdemu na pierwszy rzut oka. Jego
uroda wymaga wprawnego spojrzenia, i przyznajmy, że nie każdy da
się przekonać do jego charakterystycznej sylwetki i głowy. Dla
wielu osób bulterier jest po prostu brzydki i nie wahają się dawać
temu wyraz w nie zawsze wybrednych komentarzach. Czy potrafisz się
z tym pogodzić? Jeśli tak, to naprawdę możesz myśleć o sprawieniu
sobie bula.
(zaczerpnięte
z BULTERIER Wojciecha Korneckiego)
|
historia rasy
Powstanie bulteriera było nieuchronne- świat przecież zawsze
potrzebował odrobiny sportowego piękna.
Eva Weatherill (Souperlative Kennel)
Od czasów prehistorycznych jedną z niewyszukanych rozrywek
człowieka było obserwowanie śmiertelnych walk zwierząt i
ludzi."Chleba i igrzysk" domagał się lud rzymski od swoich
władców, przy czym igrzyska były najczęściej prowokowaną walką
zwierząt, później ludzi i zwierząt, osławionych gladiatorów. Minął
Rzym, ale upodobania do krwawych jatek na arenach pozostało we
wszystkich imperiach.
W Wielkiej Brytanii nie było inaczej. Co prawda już w XI w.
zakazano tam organizowania pokazowych walk ze skutkiem śmiertelnym
dla ludzi, ale szczucie zwierząt przeciwko sobie było bardzo
popularne. Od XIV w. prawie w każdym hrabstwie istniało kilka aren
do walk zwierząt, a dosłownie mordercze rywalizacje były
nieodłączną atrakcją dorocznych jarmarków przy każdym klasztorze.
Zmuszano do walki byki, lwy, borsuki, tygrysy, psy, a nawet małpy.
To w tym właśnie czasie zrodziły się jedne z bardziej krwawych
form walk psów - "Bull Baitings". Polegały one na pojedynku psa z
bykiem, przy czym ten pierwszy musiał wgryźć się w ciało byka i
nie dać się strącić. Pokazy takie zazwyczaj były połączone z
zakładami, które przynosiły organizatorom niemałe dochody.
Właściciele zwycięskich psów zarabiali spore kwoty i potrafili się
z tego utrzymać, często także hodując psy specjalnie do walk. W
ten sposób mniej więcej w końcu XVII w. powstał buldog, pies do
walk z bykami. Był podobny do dzisiejszych buldogów, choć znacznie
od nich lżejszy, nieco większy, bardziej zwinny i bardziej
ruchliwy. Miał w sobie zaciętość, siłę i niewiarygodną odporność
na ból.
Gdy 9.IX 1835 r. uchwałą parlamentu zabroniono organizowania Bull
Baiting, dotychczasowi organizatorzy krwawego totalizatora musieli
znaleźć inne źródło zakładów. Walki z bykami zastąpiono pokazami
tępienia szczurów na czas, czy też walkami psów między sobą.
Buldog w tych walkach był stroną pasywną, więc trzeba było dodać
mu trochę "ognia". W poszukiwaniu psów bardziej pobudliwych
pitmeni (tak nazywano hodowców i właścicieli- sekundantów psów
bojowych ) sięgnęli po psy myśliwskie- teriery. Te wyspiarskie
odpowiedniki jamnika miały wszystkie zalety, jakich oczekiwano.
Był niezmiernie samodzielny, zajadły i nieustępliwy. I co chyba
najważniejsze, był aktywny i zadziorny, przyzwyczajony do walki z
przeciwnikiem na śmierć i życie. Postanowiono skrzyżować obie
rasy, i tak powstały pierwsze, bardzo jeszcze topornie ciosane-
bulteriery.
Pierwsze próby łączenia buldogów z terierami występowały wcześniej
niż zakaz walk z bykami. Miłośnicy genealogii powołują się na
obraz H.B. Chalona z pierwszej połowy 1809 r., pokazane tam psy są
ewidentnym dowodem krzyżowania buldogów z terierami, a nawet z
białym terierem angielskim. Tu trzeba koniecznie wspomnieć o tej
rasie, wymienionej we wszystkich podręcznikach kynologii, jako
protoplaście większości terierów (a przynajmniej terierów
angielskich).English White Terrier był znany w Anglii od co
najmniej XVII w. i pełnił tam rolę wszechstronnego psa
zagrodowego. Był na wpół stróżem, na wpół myśliwym, a raczej
kłusownikiem, który nie wiedział co to szlachetny sport łowiecki,
ale doskonale umiał pomóc swojemu właścicielowi w upolowaniu
kawałka mięsa. Nie polował na borsuki ani lisy, więc nie musiał
mieć stosunkowo krótkich nóg. Mieszkał w stajni lub oborze, zatem
nie był mu potrzebny dłuższy włos, a jego biel była dość umowna:
często zdarzały się osobniki mniej lub bardziej łaciate, ale
zawsze z przewagą bieli. Był to pies o raczej kwadratowej sylwetce
i wysokości ok. 36-45 centymetrów w kłębie, niezbyt mocnej
budowie, tradycyjnie przycinanych uszach i wspaniałym, żywym,
inteligentnym i pobudliwym charakterze. Pod koniec XIX w. rasa ta
wymarła, a raczej rozpłynęła się w całej rzeszy nowych ras, wężej
wyspecjalizowanych, a przede wszystkim efektowniejszych. Znany
brytyjski kynolog, Tom Horner, twierdzi z przekonaniem, że
angielskiego białego teriera zabiły wystawy psów i trudno się z
nim nie zgodzić. Zanim jednak to nastąpiło, w początkach XIX w. na
terenach Anglii (bo w Walii, Szkocji i Irlandii były rodzime
teriery) biały terier angielski był najpopularniejszym, jak nie
jedynym terierem. Jeżeli w dokumentach z tej epoki mówi się o
terierze to właśnie o nim.
Tak więc pierwsze krzyżówki buldoga z białym terierem angielskim
są starsze niż Bull Baitings, skazujący na" bezrobocie" całą masę
buldogów. Doktor Dieter Fleig, nie żyjący już wspaniały hodowca i
znawca bulterierów, w swych książkach- a zwłaszcza w Das Grosse
Bull Terrier Buch- podaje szereg innych świadectw; obraz Georgeya
Townleya Stubbsa z 1812 r. zatytuowany nawet Bull Terrier, cytaty
z Waltera Scotta, uważającego mieszankę buldoga z terierem za
najmądrzejszego psa na świecie czy miedzioryt Low Life Beckwitha,
będący odwzorowaniem obrazu Erwina Landssera pod tym samym
tytułem. Miłośnicy literatury sięgają jeszcze do Oliviera Twista
Karola Dickensa, gdzie jedna z postaci- Bill Sikes, jest
właścicielem takiej właśnie krzyżówki. Większość owych psów
określano jako Buul-and-Terrier, Bull-Terrier czy Half-and-Half
(pół na pół). Mieszanki takie były dość popularne, skoro
występowały już na pierwszych wystawach psów w połowie XIX w. jako
powszechnie znana rasa, a w dokumentach finansowych pojawiały się
dużo wcześniej. Szczególnie wiele prób wyhodowania "nowego" psa do
walk podejmowano w szybko uprzemysławiających się regionach
środkowej i płn. Anglii. Tu właśnie, wraz z przemianami
społecznymi, pojawiły się zmiany mentalne- pies przestał mieć
charakter ściśle użytkowy, a zaczął być źródłem zarobku w
zakładach.
Pierwsze walki psów, organizowane przez zawodowców, pojawiły się
nie później niż w 1808 r. , bo wtedy już zarejestrowano
organizowanie walk psów jako źródło opodatkowanego dochodu.
Jeszcze dwa lata wcześniej Lord Camelford kupił krzyżówkę buldoga
z terierem, psa imieniem Trusty za niewiarygodną kwotę 84 gwinei.
Za tę cenę można było kupić całkiem ładny domek. W 1845 r. w
znanej książce The Dog pan Youatt pisze już obszernie o
bulterierze, podkreślając, że psy te, powstałe z krzyżówki buldoga
z terierem, mają znacznie mniejszy od buldoga przodozgryz, który
przez ponowne dolanie krwi teriera niknie zupełnie, zaś porywczość
i zawziętość obu ras jeszcze się wzmaga.
Cechy te były co najmniej pożądane-psy służyły do walk, a
najpopularniejszym ich rodzajem były właśnie walki psów między
sobą. To wtedy ustalono zasady "sport fighting" albo "pit game",
jak nazwano tę perwersyjną rozrywkę. Początkowo zezwalano, by
walka kończyła się śmiercią jednego z psów, wraz z upływem czasu
wystarczyła wyraźna przewaga. Większość pitmenów uważała, że do
walk najsposobniejsze są psy o przewadze krwi i typu buldoga-
ciężkie, odporne na ból i silne, choć niezbyt zwinne. Wynikało to
po części z ówczesnego stylu walk psów- widowisko miało być
długie. Jeśli szukać wtedy początków bulteriera, to można
określić, że były to bul-bul-teriery.Powstawały równocześnie w
wielu regionach, hodowane spontanicznie wśród niższych warstw
społecznych, przez kilkadziesiąt lat, poczynając mniej więcej od
końca XVIII stulecia, a z grubsza ukształtowane ok. 1820r. Czy to
znaczy, że nie sposób określić, gdzie i kiedy powstał bulterier?
Nieprawda, datę tę można określić bardzo dokładnie, jeśli tylko
zgodzimy się na brytyjskim system oznaczenia historii kynologii za
pomocą wybitnych psów.
W 1862 r. niejaki James Hinks z Brimingham pokazał swą białą
suczkę Puss, własnej hodowli. Przyjął zakład o 20 funtów i
skrzynkę szampana, że suka ta pokona w otwartej walce każdego psa
dawnego buldożego typu.(Nie ma pewności co do kwoty zakładu, ale
była ona zawrotna). Co prawda od ponad 20 lat nie wolno było
organizować na Wyspach Brytyjskich legalnych walk psów, ale wciąż
odbywały się walki w podziemiu, zaś "dżentelmeński zakład" był jak
najbardziej legalny, a nawet został opisany w prasie. Do
rozstrzygnięcia zakładu doszło w tym samym roku w Londynie- Puss
pokazała swą klasę w niespełna dwa kwadranse, Hinks zainkasował
stawkę, otworzył szampana i w ten sposób przywitał powstanie nowej
rasy- bulteriera.
Puss była psem zupełnie odmiennym od tego, który dotychczas
uchodził za bulteriera, i to pod każdym względem. Po pierwsze była
lżejsza, bardziej wysokonożna niż psy konkurentów. Po drugie była
biała, całkiem biała. Ponadto była porywcza, nieustraszona i
ostra, a jeśli wierzyć synowi Jamesa Hinksa, Jamesowi Hinksowi II-
absolutnie łagodna i posłuszna wobec właściciela. Jedno słowo
"puść!" wystarczało, by porzuciła nawet pokonanego przeciwnika (w
owych latach do niezbędnego wyposażenia pitmena należał "stealstick",
stalowy pręt, służący do rozwarcia zaciśniętych szczęk
zaciśniętych na gardle przeciwnika lub nozdrzach byka. Osławiony
szczękościsk- trismus- przypisywany buldogom wywodzi się z
buldożej pasji walki). Londyński zakład miał niewątpliwie wpływ na
sukces Puss na wystawie psów, odbytej następnego dnia, kiedy
właśnie biała suczka Hinksa zdyskwalifikowała rywali. Związek
między walką a wystawą był wówczas oczywisty, a na dodatek sędzia
oceniający Puss nie był w najmniejszym stopniu w swych wyrokach
ograniczony jakimkolwiek wzorcem rasy, bo go po prostu nie było...
Zwycięstwo "użytkowe" i wystawowe Hinksa sprawiło, że psy w typie
Puss zaczęły uchodzić za ideał bulteriera. Hinks, utrzymujący się
z hodowli psów, dochodził do swojego "typu" przez wiele lat.
Pierwsze próby z "half-and-half" podjął jeszcze w latach 40. XIX
w., krzyżujac buldogi z białymi angielskimi terierami, a ich
potomstwo z dalmatyńczykiem(albo raczej "psem tureckim" bardzo
podobnym do dzisiejszego dalmatyńczyka- jego przodkiem). Potem
znów biały angielski terier, znów buldog, i znów terier i tak do
końca lat 50.
Wracając do świadectwa Jamesa Hinksa II: Czysto białego bulteriera
jako rasę uzyskał mój ojciec w Brimingham . Przodkowie psów mego
ojca były psami o śmiesznym wyglądzie, o krótkich, szerokich
głowach, tępo zakończonym pysku, z charakterystyczną dla buldoga
linią głowy, krzywymi nogami, ciężkim korpusem i długich,
obwisłych wargach. Co do maści- były czarne podpalane, rude, płowe
i jeszcze inne. Były to psy o najróżniejszym wyglądzie, nie
wyglądające ani na buldogi, ani na teriery. Jednak były to psy
idealne do zadań, do jakich je wyhodowano; do walk, do zwalczania
szczurów, do wyciągania borsuka, do walki z bykiem. Krzyżówka była
idealna, gdyż połączyła siłę buldoga z szybkością i inteligencją
teriera. Mój ojciec użył najdzielniejszych psów z dawnej linii i
zaczął z nimi eksperymenty hodowlane, zwłaszcza z białym terierem
angielskim i z dalmatyńczykiem. W ten sposób uzyskał czysto
białego psa, którego nazwał bulterierem. Psy te były znacznie
poprawniejsze w wyglądzie, gdyż drogą hodowli wyeliminowano liczne
cechy buldoga. Psy te miały głowę dłuższą i bardziej
wyciągniętą(węższą), o mocnej żuchwie, bez obfitych fafli i luźnej
skóry na podgardlu. Szyja była dłuższa i wygięta, zaś także
reakcje zwierzęcia były szybsze i żywsze. W krótkim czasie psy te
stały się uosobieniem psów bojowych, ale znacznie ucywilizowanych,
wygładzonych w swych w swych najostrzejszych rysach- a
jednocześnie nie stały się miększe ni delikatniejsze. Szybkie,
aktywne, śmiałe, dobrze umięśnione- a przy tym prawdziwi
gentelmani. Rzecz jasna, zmiana ta przysporzyła bulterierowi wielu
zwolenników, a śnieżnobiałe psy stały się bardzo poszukiwane. Dr
Dieter Fleig, autor wspaniałej monografii bulterierów(nie tylko
europejskich) podaje w jednej ze swych książek jeszcze jedno
świadectwo- tym razem wnuka Jamesa Hinksa: Dziadek mój był
właścicielem kilku wspaniałych angielskich białych terierów, m.in.
championów Morning Star, Eclipse i Fly. Wydaje mi się, że kiedyś
podczas kąpieli jednego z nich wpadł na pomysł, by wyhodować z
nich i z psów starego typu zupełnie nowego, śnieżnobiałego psa.
Tenże to wnuk Hinksa twierdził, że zasadniczy wpływ na
kształtowanie nowej rasie miał angielski biały terier, zaś
niewielka dolewka krwi dalmatyńczyka miała wnieść do nowej rasy
doskonały ruch, proporcjonalną budowę i wygiętą szyję. Zdaniem dr
Fleiga(a także wspomnianego już Toma Hornera) kilka pokoleń
hodowli wsobnej i zdecydowanej eliminacji psów z wadami lub
cechami niepożądanymi w teoretycznym modelu Hinksa zwiększyło
homogeniczność rasy i pozwoliło wyrównać typ "mlecznobiałego
bulteriera Hinksa". Pozostało tyko czekać na urodzenie się Puss.
Hodowla Hinksa szybko zdobyła popularność, a on sam, zabezpieczony
już finansowo, mógł zaniechać hodowli psów do pokątnych
walk(które,choć w podziemiu, wciąż były organizowane) i
skoncentrować się na hodowli psów wystawowych. Jego "znakiem
firmowym" była mleczna, głęboka biel bulterierów, odróżniająca je
od poprzednich psów tej nazwy, co najmniej w tym samym stopniu, co
proporcjonalna budowa i zwinne ruchy. Maść ta była jedną z
przyczyn sukcesu bulterierów na ringach wystwowych- tak umaszczone
psy były bardzo eleganckie, przynajmniej jak na standarty końca
XIX w. Największym bodaj sukcesem hodowli Hinksa był urodzony w
1864 r. pies imieniem Madman, (prawdopodobnie syn sławnej Puss,ale
nie ma pewności, bo Hinks miał wiele suk o imieniu Puss i kilka
psów o imieniu Madman), na podstawie którego w 1870 r. został
opracowany pierwszy projekt wzorca rasy- a może dokładny jej opis-
postulujący, by najlepsze psy miały długą, ale mocną głowę, zgryz
kleszczowy(!), małe, ciemne oczy, kopiowane uszy, duży i
koniecznie czarny nos, długą szyję, proste i dobrze kontowane
kończyny. A przede wszystkim- pies miał być biały, psy innej maści
nie mogły liczyć na względy sędziego.
Bulterier daleko odszedł od swego buldożego przodka, została po
nim siła, bo kształt głowy (podkreślony jeszcze pożądanym
zgryzem!), proste kończyny, i prosty ogon pochodzą raczej od
białego teriera niż od buldoga. Dziś bulterier wygląda zupełnie
inaczej, jest to efekt wieloletnich starań hodowlanych, przede
wszystkim Brytyjczyków. Liczba bulterierów trzymanych w celach
hodowlanych szybko rosła, przy czym tradycyjnie zwyciężały białe
psy Hinksa, także zwane często "typem z Birmingham". Psy kolorowe,
z mniejszymi czy większymi barwnymi łatami (lub całe pręgowane czy
jednokolorowe) uchodziły za "prymitywniejszą" i generalnie "mniej
wartościową" odmianę, jako że były zbyt podobne do bulterierów
starego typu. W 1890 r. gdy na wystawach zwyciężał słynny
Streatham MONARCH (co ważne- pierwszy zwyciężający na ringach
wystawowych pies o nie kopiowanych, na wpół stojących a la collie
uszach) na wystawianych prawie 200 bulterierów tylko 5 było innej
maści niż biała, a wśród zwycięzców-żaden! Sympatyczne jest, że na
artykuł w piśmie "Country Life" z lutego 1898 r., prezentujący
wybitnego białego psa z hodowli Woodcote odpowiedział właściciel
ciemnobrązowego, pręgowanego psa, pisząc,że co prawda jego pies
nie ma szans na wystawach przez swój nieszczęsny kolor, ale wcale
nie jest gorszym bulterierem, bo choć ma dopiero 3,5 roku, to od
dawna nie został pokonany w jakiejkolwiek walce...
W końcu XIX w. bulteriery rozjechały się także- wraz z brytyjskimi
urzędnikami i wojskowymi- do wszystkich angielskich kolonii,
przyjmując się tam wyjątkowo ławo, dzięki swym cechom psychicznym
i przede wszystkim fizycznym. Biały pies w gorącym klimacie płd.
Afryki czy Indii był w lepszej sytuacji niż kolorowe psy- stąd
może do dziś RPA jest prawdziwym rajem dla miłośników buli, gdyż
rodzi się tam ich więcej niż w całej Europie (przynajmniej tak
było w początku lat 90. ubiegłego wieku).
(zaczerpnięte z BULTERIER Wojciecha Korneckiego)
|
|